Bezpłatny dwumiesięcznik "Skarby Podkarpackie" wszedł w czwarty rok ukazywania się.
- Najnowszy 20 już numer jest po poważnym "liftingu". Doszliśmy do wniosku, że po tylu
latach ukazywania się i doświadczeniach potrzebne są zmiany w naszym wydawnictwie.
Mam nadzieję, że nowy układ graficzny ułatwi lekturę czasopisma czytelnikom - mówi
Krzysztof Zieliński, redaktor naczelny "Skarbów".
28 luty 2010r.     W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie.
W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie. Kto nie musi,
niech nie spaceruje po lesie, bo może natrafić na niedźwiedzicę z młodymi. I narazić się na atak z jej
strony.
- W piątek rano widziałem samicę z dwoma rocznymi miśkami niedaleko Zalewu Solińskiego - opowiada
Janusz Polityński z Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne. - Ona jest teraz bardzo głodna, intensywnie szuka pożywienia,
nie gardzi padliną ani odpadkami, a to oznacza, że nie uznaje w swoim pobliżu żadnego towarzystwa, także ludzkiego.
25 luty 2010 r.   Polańczyk czeka na "Dom Zdrojowy"
Jest pełna dokumentacja techniczna,
która kosztowała 350 tysięcy złotych, jest pozwolenie na budowę, brakuje pieniędzy.
Gmina Solina potrzebuje aż 28 milionów złotych, żeby wybudować centrum uzdrowiskowo-turystyczne
"Dom Zdrojowy". Na taką inwestycję czeka Polańczyk bieszczadzki kurort tętniący życiem w lecie
a pusty zimą. Niestety szansa na sfinansowanie inwestycji z Regionalnego Programu Operacyjnego
przeszła gminie obok nosa.
22 luty 2010 r.   Zapłacili mandaty za jazdę
skuterami po lesie
Przyjechali z Małopolski, żeby poszaleć śnieżnymi
skuterami po lesie. Gdy wyjechali z leśnej głuszy, czekali na nich strażnicy leśni.
Taka sytuacja zdarzyła się niedawno w masywie Okrąglika na terenie nadleśnictwa Cisna. - Sześciu
mężczyzn w wieku 40-50 lat zabawiało się jazdą na skuterach śnieżnych, płosząc przy tym zwierzynę w
jej ostojach - mówi Edward Marszałek rzecznik RDLP w Krośnie.
21 luty 2010 r.       Rzeka Osława zalała domy w Zagórzu
W dzielnicy Zagórza - Wielopole, z powodu zatoru
lodowego na rzece Osława doszło do podtopienia kilku domów.
W związku z gwałtowna odwilżą stan rzeki był monitorowany przez strażaków z PSP w Sanoku od
wczesnych godzin porannych. Do kryzysowej sytuacji doszło około południa kiedy to na wysokości
zagórskiej dzielnicy Wielopole uformował się długi na ponad 2 kilometry zator lodowy.
Pytanie - czy Bieszczady się wyludnią -
staje się jak najbardziej zasadne! Naukowcy i Regionalna Dyrekcja Ochrony
Środowiska podzielili naszą gminę na cztery strefy.
To kolejna już odsłona
sporu o oblicze Bieszczadów. Część mieszkańców gminy Cisna protestuje przeciwko
ograniczeniom inwestycyjnym wynikającym z unijnego programu ochrony przyrody Natura 2000.
Samorząd alarmuje, że na rynku nieruchomości zastój a nawet popłoch. Naukowcy i Regionalna Dyrekcja
Ochrony Środowiska tłumaczą, że ograniczenia są konieczne i ostatecznie wyjdą gminie na dobre.
Z tymi argumentami nie zgadza się z nimi Renata Szczepańska, wójt Cisnej. Twierdzi, że
urzędnicy od ochrony środowiska podzielili gminę na cztery strefy: białą żółtą, pomarańczową
oraz czerwoną. I właściwie nigdzie nie można nic budować. - Regionalna Dyrekcja Ochrony
Środowiska powstrzymuje ludziom inwestycje. Niektórzy inwestorzy z głębi Polski, którzy u
nas nabyli działki i planowali budowę domów albo obiektów turystycznych, zmieniają plany
i już opuszczają nasz teren - narzeka wójt.
Co w tej sytuacji można zrobić?. Czy uda się zatrzymać inwestorów w Bieszczadach?
- Będziemy walczyć o złagodzenie tych zakazów. A jeśli się nie uda, to uważam, że państwo
wypłaci odszkodowania właścicielom działek inwestycyjnych. Przecież niektórzy nabyli hektarowe czy dwuhektarowe działki,
zgromadzili materiał budowlany. A teraz wyjeżdżają - bije na alarm Szczepańska.
18 luty 2010 r.         Ósma ofiara zimy na podkarpaciu
W przyczepie kempingowej w Cisnej zmarł
58-letni mieszkaniec powiatu leskiego. O znalezieniu zwłok powiadomił pogotowie
właściciel posesji. Lekarz, który przyjechał na miejsce, stwierdził zgon mężczyzny.
Policjanci ustalili, że 58-latek wykonywał w tym gospodarstwie drobne prace. Zdarzało
się, że nocował w przyczepie. Według wstępnych ustaleń mężczyzna zamarzł, wcześniej
mógł pić alkohol.
11 luty 2010 r.       Emisja kolekcjonerskiego bonu BdPN
19 lutego 2010 roku jest dniem
emisji kolekcjonerskiego bonu "10 NIEDŹWIADKÓW". Emitentem bonu jest
Bieszczadzki Park Narodowy, a producentem Polska Wytwórnia Papierów
Wartościowych S.A.
Bon ukaże się w nakładzie 5000 szt., a przy jego produkcji zastosowane zostały
profesjonalne zabezpieczenia:
- papier ze znakiem wodnym,
- włókna widoczne w promieniach UV,
- element graficzny na awersie bonu wykonany farbą UV
- numeracja typograficzna wykonana farbą świecącą w promieniach UV.
"10 NIEDŹWIADKÓW" umieszczone jest w etui, a do każdego bonu dołączony jest piękny folder.
Cena zakupu bonu to 10 zł (wymiary bonu 138 * 69 mm). Cena zawiera należny podatek VAT.
Sposoby nabycia bonu:
- w siedzibie Muzeum Przyrodniczego Bieszczadzkiego Parku Narodowego (od 19 lutego 2010 r.)
w Ustrzykach Dolnych
- zamówienie poprzez stronę internetową www.bonmiejski.pl
Oficjalna prezentacja bonu odbędzie się 26 lutego (piątek) w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym
BdPN (muzeum przyrodnicze) w Ustrzykach Dolnych.
04 luty 2010 r.       Zagrożenie lawinowe w Bieszczadach
W górnych partiach Bieszczad nadal
obowiązuje drugi - w pięciostopniowej, rosnącej skali - stopień zagrożenia lawinowego.
- Zagrożenie lawinowe występuje przede wszystkim na północnych stokach. Dotyczy
m.in. masywów
połonin Wetlińskiej i Caryńskiej, Tarnicy, Małej i Wielkiej Rawki oraz Szerokiego Wierchu
- poinformował rano ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR, Hubert Marek.
Dziś rano na Połoninie Wetlińskiej było 12 stopni mrozu. Leży tam średnio 65 cm śniegu.
- Wiejący z prędkością 90 km/godz. wiatr powoduje powyżej górnej granicy lasu zawieje i
zamiecie śnieżne. Na połoninach widoczność nie przekracza 50 metrów - dodał ratownik.
Natomiast w położonych niżej miejscowościach leży średnio ok. 40 cm śniegu. W Ustrzykach
Górnych i Cisnej termometry rano wskazywały minus 6 stopni Celsjusza.
źródło: wiadomości.onet.pl
04 luty 2010 r.   Bezmiechowa t
o nie ośrodek wypoczynkowy
Dlatego ośrodek Politechniki Rzeszowskiej
w Bezmiechowej stoi pusty i nie przyjmuje turystów? - dziwią się forumowicze.
- To Akademicki Ośrodek Szkoleniowy nie hotel - odpowiadają władze uczelni Forumowiczka Kasia dziwi się: "Jak to jest możliwe, że w szczycie sezonu turystycznego
Ośrodek Politechniki Rzeszowskiej na Bezmiechowej stoi pusty. Nikogo nie obchodzi to,
że ogromne pieniadze idą na utrzymanie ośrodka, który może przyjąć jednocześnie ponad 1
00 osób. Kto za to płaci? Dlaczego odmawiają noclegów? Kim jest dyrektor ośrodka i za co
bierze pieniądze? Ośrodek w najpiękniejszym miejscu w Bieszczadach stoi pusty. O co chodzi?
Prosze o racjonalne wytłumaczenie, bo jako księgowa w podobnej instytucji nie potrafię tego ogarnąć."
Turysta dodaje: "Ten ośrodek może zarabiać na turystyce ogromnie pieniądze. Położony jest w niezwykłym
miejscu. Jest tam ogromny potencjał turystyczny. Z tego, co wiem pracuje tam non stop pięć osób, a
ośrodek stoi pusty i nie przyjmuje gości. Hmm... Brak gospodarności albo celowa defraudacja."
Ale władze uczelni mają na to zupełnie inne spojrzenie: - To nie jest ośrodek wypoczynkowy, nie prowadzimy
tam też hotelu. To Akademicki Ośrodek Szybowcowy, tam są laboratoria. Owszem, gdy jest taka konieczność,
przyjmujemy tam gości, ale tylko wówczas, gdy możemy im zapewnić elementarne bezpieczeństwo,
choćby związane z dojazdem na górę. Przy takich warunkach jak teraz to trudne - mówi prof. Marek Orkisz,
prorektor Politechniki Rzeszowskiej.
Tłumaczy, że cała infrastruktura w Bezmiechowej powstała po to, by zapewnić warunki socjalno-bytowe
tym, którzy prowadzą tam badania, albo wykonują loty. Ośrodek ma 70 miejsc w pokojach 1- i 2-osobowych
oraz w studenckich 6-8-osobowych. - Gdy odbywają się tam konferencje, kwaterujemy maksymalnie 50 osób,
by zachować określony standard - tłumaczy prof. Orkisz. W ośrodku działa też ogólno dostępna kawiarnia, ale
nie jest czynna w okresie zimowym. - Jako uczelnia nie do tego zostaliśmy powołani, by prowadzić hotele, gdyby
jednak ktoś znalazł się w sytuacji przymusowej, można tam przenocować - mówi prof. Orkisz.
Bezmiechowa, czyli Kamionka
Góra, na której szczycie znajduje się Akademicki Ośrodek Szybowcowy, tylko zwyczajowo nazywana jest
Bezmiechową, od nazwy wsi leżącej u jej stóp. Tradycje tego miejsca sięgają 1928 roku. Przed wojną
działała tu Akademia Szybowcowa, a swój ośrodek miała Politechnika Lwowska. W tym miejscu
ustanawiane były rekordy Polski i świata. Najbardziej znaczący z nich to lot Tadeusza Góry, który
pokonał na szybowcu najdłuższy dystans - startując w Bezmiechowej i lądując pod Wilnem.