Choć rok temu nie obowiązywały obostrzenia związane z epidemią koronawirusa to, przewrotnie, turystów było na szlakach dużo mniej.

Jak sytuacja będzie wyglądała w sierpniu?

Władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego poinformowały, że na bieszczadzkie szlaki wyłącznie w lipcu turystów weszło prawie o połowę więcej niż rok temu o tej samej porze. W czerwcu było ich ponad 69 tysięcy, a w lipcu już 167,2 tysiące. Na wielu szlakach liczba turystów powiększyła się nawet dwukrotnie, natomiast istnieją również takie, które są znacznie mniej uczęszczane niż były w ubiegłych latach. Spodziewano się, że wyniki nieco się obniżą, a chwilowa popularność gór wynika z luzowania panujących obostrzeń epidemiologicznych. Jak podają służby Bieszczadzkiego Parku Narodowego:

„Na Tarnicę weszło w tym czasie 46 tys. osób (ponad 54 proc. więcej niż w roku poprzednim). Na wszystkich wjazdach do parku odnotowaliśmy 87,3 tys. pojazdów samochodowych (wzrost o 37 proc.), z czego ponad 20,1 tys. zanotował rejestrator w Wołosatem”

Bieszczady

Warto wspomnieć co nieco o samych górach Bieszczadzkiego Parku Narodowego. To grupa dwóch pasm górskich w Karpatach. Najwyższym szczytem jest Pikuj, znajdujący się na Ukrainie. Na terytorium Polski jest to Tarnica (o wysokości 1346 m n.p.m.).

To bardzo popularny rejon ze względu na faunę i florę, która jest niespotykana w innych częściach Polski. To między innymi największy europejski wąż Eskulapa. Ponadto można natrafić na żubry, wilki, niedźwiedzie, rysie, bociany oraz koniki polskie. Na terenie Polski znajdują się jedynie Bieszczady Zachodnie, natomiast obie części masywu można podziwiać na terenie Ukrainy.

Miłośnicy górskich wędrówek mogą uzyskać odznaki za zdobycie bieszczadzkich szczytów. Są to m.in. „Korona Bieszczad” oraz „Korona Bieszczadów”. Pierwszą dostaje się za zdobycie trzydziestu szczytów w Bieszczadach, a drugą za zdobycie piętnastu najwyższych szczytów i grzbietów w polskiej części Bieszczadów.