Tekst:
Agata Nieciecka
Artykuł ukazał się w miesięczniku "Fauna i Flora" maj
2002
Mały konik rodzinny - spokojny, łagodny, taka
maskotka, a przy tym bystry i odważny - wejdzie w każdą dziurę.
Hucuły to prymitywna rasa koni. Powstała dzięki
doborowi naturalnemu w surowym klimacie i ciężkich warunkach
górskich, które wymagały sprawności, wytrzymałości i zmuszały do
żywienia się ubogą paszą. Nazwa pochodzi od górali ruskich - Hucułów
- zamieszkujących wschodnią część Karpat. Są najprawdopodobniej
potomkami koni: tatarskich, orientalnych, arabskich, tureckich, Przewalskiego, a także z krwią norycką. Stanowią jedną z
najstarszych ras w Polsce. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1603
r. Drohostajski opisał je w ,,Hippice”, jako doskonałe konie
górskie, wspaniale sprawdzające się w najtrudniejszych warunkach.
W stadninie koni huculskich w
Serednim Małym (fot. Paweł Jarosz) |
Hodowla z tradycjami
Zorganizowana hodowla hucułów rozpoczęła się dopiero w 1856 r.,
gdy w Łuczynie powstała pierwsza stadnina matek konia huculskiego.
Początkowo hodowcy byli zdani na siebie, bo rząd ich nie wspomagał.
Zmieniło się to, kiedy powstały pierwsze stacje ogierów w Kossowie w
1891 r. i cztery lata później w Żabiem. Wcześniej wręcz utrudniano
hodowlę. Zgodnie z ustawą o licencjonowaniu, ogiery trzyletnie i
starsze musiały być kastrowane. Aby zachować geny huculskie, klacze
kryto młodymi ogierkami. Hucuły zarejestrowano w 1924 r., gdy u
drobnych hodowców i rolników znaleziono 323 klacze. Rok później
powstał Związek Hodowców Koni Rasy Huculskiej, który założył cztery
rządowe stacje ogierów. Tuż przed II wojną światową liczba
zarejestrowanych klaczy wzrosła do 418. A do stanówki (do krycia)
użytkowano 44 ogiery. Podczas zawieruchy wojennej hodowla koni
huculskich poniosła dotkliwe straty. W Polsce zostało tylko kilka
państwowych ogierów i sześć klaczy w Stadninie Koni (SK) Racot. Mimo
że z Niemiec przyjechała wtedy do kraju stawka 12 klaczy i jeden
ogier - Wujek (pochodzenia węgierskiego), odnowienie rasy nie było
łatwe. Rolnictwo potrzebowało bowiem dużego i silnego konia
roboczego. Dopiero w 1950 r. udało się stworzyć z klaczy z SK Janów
Podlaski i SK Racot stado, które przewieziono do Jodłownika, w
krakowskim powiecie Limanowa. Z czasem do klaczy w nowej stadninie
dołączyło kilka koni i pojawiły się pierwsze sukcesy - wyhodowano
wiele cennych dla hodowli ogierów i wartościowych matek stadnych.
Stadninę jeszcze dwukrotnie przenoszono - najpierw do Tylicza koło
Krynicy, później do Siar koło Gorlic, gdzie zakorzeniła się na
dobre. Klacze ze źrebiętami i ogiery czołowe trafiły do gospodarstw
w Sękowej i Glinniku Mariampolskim, a roczna i dwuletnia młodzież do
Jasionki. Przez blisko 40 lat SK Siary była jedyną państwową
stadniną koni huculskich. Miała 35 klaczy, krytych początkowo przez
pięć ogierów: Jaśmina, Luzaka, Marmura, Lemiesza i Dioryta. Druga
stadnina koni huculskich powstała w 1985 r. w Zootechnicznym
Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Zootechniki (ZZD IZ)w Rymanowie,
w gospodarstwie Odrzechowa. Do 1988 r. 11 koni huculskich, głównie
klaczy kupionych od rolników, udało się zgromadzić w gospodarstwie
Smolnik - małej, zlikwidowanej już stadninie. W trzy lata udało się
wyhodować 70 klaczy - matek stadnych. Pasły się na łąkach Stadniny
Koni Siary (50 sztuk) i ZZD IZ Rymanów (20 sztuk). Poza tym 25
ogierów huculskich trzymano w Państwowym Stadzie Ogierów Klikowa.
Pogłowie matek stadnych w 1999 r. osiągnęło ponad 300 sztuk, a
ogierów ponad 50. To zasługa hodowców prywatnych i ze stadnin
państwowych (Stadnina Koni Huculskich Gładyszów, Instytut
Zootechniki Zootechniczny Zakład Doświadczalny Odrzechowa i
Zootechniczny Zakład Doświadczalny Balice, Bieszczadzki Park
Narodowy, Akademia Rolnicza w Krakowie).
|
Hucuły ze stadniny BdPN w Wołosatem (fot. Rysiek) |
Życie na połoninie
Karpaty Wschodnie i Bukowina uważane są za ojczyznę konia
huculskiego. To przede wszystkim ogromne przestrzenie połonin pasm
Czarnohory czy Bieszczad. Panuje tu cisza i spokój. Dolinami płyną
strumyki i potoki krystalicznie czystej wody. Grzbiety gór pokrywają
zielonkawe od porostów rumowiska skalne. Na połoninach szumi morze
traw. Lasy są pełne zwalonych drzew i trudnych do przebycia ścieżek.
Można tam znaleźć mnóstwo grzybów, jagód, malin, jeżyn, poziomek i
borówek. W jednej z takich bieszczadzkich dolin, w Parku
Krajobrazowym Doliny Sanu, w masywie Otrytu, leży gospodarstwo
agroturystyczne. Nieopodal pasą się hucuły - gniadosrokaty ogier
Wabigon (z rodu Górala po ogierze Ocel od klaczy Jagódka po Zefirze,
ur. w 1988 r.) i klacze z żeńskich linii - Pastuszki - Polanki,
Jagody, Wołgi, Wrony, Bajkałki, Czeremchy, Sroczki i Wyderki.
Podczas wielu spędzonych tam miesięcy przekonałam się, że hucuły nie
są tak delikatne jak inne rasy. Nie boją się zimna, nie wiedzą co to
zołzy (zakaźna choroba źrebiąt objawiająca się stanem zapalnym błon
śluzowych górnych dróg oddechowych), morzysko (zakłócenie pracy
żołądka i jelit związane z nieodpowiednim żywieniem; inaczej: kolka)
czy mięśniochwat (zaburzenia przemian węglowodanowych w mięśniach
koni, które rozpoczęły pracę po kilkudniowej przerwie i obfitym
żywieniu; inaczej: choroba poświąteczna), są wytrzymałe i szybko się
regenerują. Nie mam wątpliwości, że to wszystko dzięki całorocznemu
utrzymaniu bez stajni, na łące.

Źrebaki
(fot. Paweł Jarosz) |
Cud narodzin
Klacze źrebią się na pastwiskach, często w śniegu i deszczu.
Trudne warunki hartują źrebaki, które potem cieszą się świetną
kondycją i budową ciała, siłą przewyższają źrebaki z chowu
stajennego i mają bardzo dobry charakter. Również pod względem
płodności przewyższają swych krewniaków ze stajni. Na wolności stado
klaczy pasie się z ogierem. W czasie rui klacz wydziela zapachy,
które wrażliwe nozdrza ogiera wyczuwają natychmiast. Po jedenastu
miesiącach niemal wszystkie zapłodnione klacze wydają na świat
potomka. W hodowli stajennej jest inaczej, bo czas krycia określa
człowiek. Robi to na podstawie wyglądu narządów rodnych i zachowania
klaczy. Do krycia nie dochodzi w przypadku tzw. cichej rui, gdyż nie
wiadomo, kiedy miałoby to nastąpić. Z tych właśnie powodów płodność
klaczy w stajni nie przekracza 88 procent.
Inteligentne i ciekawskie
Hucuły szybko się uczą, są inteligentne i mają łagodny
charakter. Początkujący jeździec doceni, że nie są płochliwe i nie
ponoszą. Poza tym idealnie nadają się do hipoterapii i górskiej
turystyki konnej. Hucuł wejdzie wszędzie - nie straszne mu są
górskie stromizny, wąskie ścieżki, potoki i zwalone drzewa. Z
wrodzoną ciekawością i spokojem pokona niemal każdą przeszkodę.
Hodowcy i miłośnicy - zrzeszeni w Stowarzyszeniu ,,Koń Huculski”
zbudowali specjalną ścieżkę. Na kilkukilometrowym odcinku ustawili
kilkadziesiąt przeszkód: równoważni, bramek z ,,firankami”, kłód.
Zrobili też przejazdy przez głęboką wodę, strome zjazdy i podjazdy,
ciasne przejazdy, wąskie ścieżki, skoki posłuszeństwa przez
przeszkodę o wąskim (60 - 80cm) froncie itp. Konie muszą je
pokonywać w określonej kolejności i odpowiednim czasie. Nie mają z
tym większych problemów. Hucuły udowodniły swą wszechstronność jako
wierzchowce sportowe. Zdarzało się, iż potrafiły bez przygotowania
skoczyć 130 - 140 cm. Doskonale sprawdzają się w zaprzęgach małych i
wielokonnych. Najsłynniejszy zaprzęg 32 hucułów poprowadził podczas
VII Dni Huculskich w 2001 r. w Regetowie Janusz Michalak. Dotąd nikt
nie powoził takim stadkiem.
Koń agroturysta
Wiele gospodarstw agroturystycznych trzyma konie huculskie. Są
tanie w utrzymaniu. Zadawalają się paszą niskiej wartości, wystarczy
im wiata na łące i odrobinę troski. Można je też spotkać w Puszczy
Białowieskiej, pod Warszawą czy Poznaniem. Rodzice kupują je swoim
pociechom. Dzieci nie boją się małych koni, więc chętnie na nie
wsiadają, by uczyć się jazdy.
Zobacz też:
Turystyka
konna w Bieszczadach
Stadniny w Bieszczadach
Galeria konie
huculskie