Opracowanie:
Zbigniew Jantoń
O współczesnym kształcie terytorialnym Polski zdecydowała sytuacja
na zakończenie drugiej wojny światowej. Po jej zakończeniu
musieliśmy zaakceptować wydarzenia z 1939 roku i przyłączeniu tzw.
kresów wschodnich do odpowiednich republik związkowych. Pierwsze
dyskusje na temat naszych wschodnich granic toczyły się już w roku
1943 w Teheranie. Natomiast wiążące decyzje zapadają w Jałcie w
lutym 1945 roku. Negocjatorzy z strony polskiej, Andrzej Bolewski,
oraz Stanisław Leszczycki, wraz z nieznanym pracownikiem MSZ ob.
Czajką wyjeżdżają do Moskwy na negocjacje. Po stronie radzieckiej
zasiadają generałowie: Niestrenko, Kudriacew i Czumakow. Prace
komisji kończą się w sierpniu 1945 roku kiedy to podpisano umowę o
granicy państwowej pomiędzy Polską a ZSSR wzdłuż tzw. linii
Curzona. W marcu 1946 roku staje trójgraniasty monolit na
Kremenarosie, u zbiegu trzech granic. Od trójstyku granica wytyczana
jest śladem przedwojennej granicy przez w. Semenową, Kańczową,
Wołosate, Rozsypaniec, do źródeł Sanu. Następnie z biegiem Sanu.
Dalsze wytyczanie granic przebiega z biegiem Sanu w okolice
miejscowości Zadział i Teleśnicy, nastepnie przez Jawor, Żuków,
Ustianową którą granica podzieliła na dwie części. Dalszy przebieg
to Liskowate, w okolicy Liskowatego granica połączyła się z obecnym
jej przebiegiem. W toku działań Komisji Delimitacyjnej dochodzi do
uściślania wyznaczonej wcześniej granicy. Dokonywane są korekty.
Wszystkie te drobne korygowania granic są niczym czym okazała się
wymiana fragmentów przygranicznych terytoriów z dnia 15. lutego 1951
roku. Wtedy to zabrano nam tereny z obszaru Uhnów - Krystynopol
między Bugiem, Sołokiją a Huczwą o pow. 480 km. kwadratowych. Polska
dostaje tereny w okolicy Ustrzyk Dolnych, Lutowisk i Czarnej, o
takiej samej powierzchni. Dopiero teraz wiemy że rejon Uhnów -
Krystynopol posiadał złoża węgla kamiennego, nam obiecywano ropę i
gaz ziemny, a dostaliśmy przepiękne tereny do zagospodarowania
turystycznego. Trzeba podkreślić, że tylko profesorowi Leszczyckiemu
zawdzięczamy te przepiękne połoniny, całą dolinę Sanu, bo to właśnie
on sprzeciwił się projektowi obcięcia wybrzuszenia bieszczadzkiego.