III Kongres Internautów Miłośników Bieszczad
czyli Zjazd Bieszczadzkich Zboków ;)

Środa, godz. 3,10. Na dworcu głównym PKP w Rzeszowie wsiadłem do trzeciego wagonu pociągu relacji Warszawa Zachodnia - Zagórz. Jechały nim połączone siły kimbowiczów z Łodzi i Warszawy.
W pierwszym przedziale smacznie spali Rybenika, Ww i ich córeczka Gabi - najmłodszy uczestnik KIMBu. Przedział drugi okupowali Hanka z Peterem, Olecka ze Zbyniem oraz Derty. W kolejnym przedziale spały Jagna oraz Tosia i do nich się dosiadłem. Po krótkim zapoznaniu wszyscy pozasypiali.
W PKS-ie (fot. Paweł Jarosz)Przed godziną ósmą dowlekliśmy się do Zagórza. Czekając na PKS rozgrzewaliśmy się małą czarną i herbatą.
W końcu doczekaliśmy się PKS-u, niestety z niezbyt miłym kierowcą. Po 2,5 godzinie byliśmy w Sękowcu. Szybko zrzuciliśmy bagaże, zjedliśmy małe co nieco i nie tracąc czasu ruszyliśmy na szczyt Hulskie (846m n.p.m.).
Po ponad dwóch godzinach dotarliśmy do celu. Niestety szczyt jest zalesiony i nie widać za wiele, jedynie miedzy drzewami
prześwitywały fragmenty Zalewu  Solinskiego. Następnie wędrowaliśmy przez Otryt licząc, że natkniemy się na leśny szlak,Na retorcie (fot. Peter) aby zejść do drogi przez rezerwat Hulskie. Niestety, ale nie trafiliśmy na nic takiego. W międzyczasie wraz z Peterem znaleźliśmy odcisk łapy niedźwiedzia. Po krótkim odpoczynku, nie chcąc wracać tą samą drogą postanowiliśmy zejść "na dziko" wzdłuż bardzo malowniczego potoczku. Już w pobliżu Sękowca natrafiliśmy na retorty, pod którymi smolarz akurat kończył rozpalać ogień. Pozwolił nam sfotografować się na nich (chyba niewiele osób może pochwalić się taką pamiątką:)), a na odchodne dostaliśmy worek węgla drzewnego. W drodze do sklepu "Pod lipą" dołączył do nas ów smolarz i opowiedział nam trochę o problemach z jakimi borykają się mieszkańcy Bieszczadów.
Pierwsze spotkanie (fot. Paweł Jarosz)Po powrocie przywitaliśmy nowo przybyłych: Irasa (od którego dostaliśmy kimbowe smycze), AnięWu z mężem Gienkiem oraz synem Szymkiem. Zjedliśmy szybką kolację i udaliśmy się na pierwsze spotkanie przy ognisku. Późnym wieczorem dojechała Joja z mężem Jurkiem. Po upieczeniu kiełbasek, muzykowaniu oraz rozmowach udaliśmy się na spoczynek aby nazajutrz z rana "zdobyć" Bukowe Berdo.
Po godzinie dziewiątej wyjechaliśmy do Ustrzyk Górnych gdzie już czekał na nas Stachu. Z kolei my poczekaliśmy na Ewę i Boba, zaopatrując się w międzyczasie w miejscowym sklepie i wysyłając kartki.
W końcu ruszyliśmy. Szybko potworzyły się grupki, z których każda wędrowała innym tempem. Dotarliśmy do przełęczy pod Tarnicą, a że na miejscu był tylko Derty, wraz z Ewa i Bobem udaliśmy się szybko na najwyższyPrzerwa na przełęczy (fot. Paweł Jarosz) szczyt Bieszczadów Zachodnich (1346m. n.p.m.). O dziwo, na szczycie nie było nikogo prócz nas! Po krótkiej sesji zdjęciowej wróciliśmy do Dertego. Rozsiedliśmy się i zaczęliśmy się posilać. Minęło jeszcze dobrych kilka minut zanim wszyscy dotarli na miejsce odpoczynku. Teraz już co chwilę mijały nas "tramwaje", czyli wycieczki rozwydrzonych dzieciaków. Po kilkunastu minutach ruszyliśmy w dalszą drogę, niestety już bez Ewy i Boba, którzy przez Wołosate wrócili do Ustrzyk Górnych po samochód.
Kolejna przerwa odbyła się u szczytu Krzemienia, gdzie wzmocniliśmy się  śliwowicą Dertego (w przyszłości już chyba się nie pochwali, że coś niesie;)). Stąd już mniej więcej zwartą grupą ruszyliśmy na Bukowe Berdo, gdzie rozsiedliśmy się i podziwialiśmy panoramę Bieszczadów Wschodnich.
Kolejnym etapem naszej wyrypy było Muczne, gdzie dotarliśmy po godzinie siedemnastej i stamtąd odjechaliśmy do Sękowca. Jak się później dowiedzieliśmy, w tym samym dniu w okolicach Mucznego wilk chory na wściekliznę  zaatakował dwójkę turystów.
Drugie spotkanie (fot. Paweł Jarosz)Wieczorkiem odbyło się kolejne spotkanie tym razem w domku TWA. Była kiełbaska pieczona w kominku, piwko (całą skrzynkę zafundował Bob) jak i mocniejsze trunki. Poza śpiewem i muzyką były również tańce. Ci którzy wytrzymali do końca lub widzieli na filmie wiedzą jakie;).
O godzinie trzeciej Ewa, Derty oraz ja opuściliśmy resztki towarzystwa i udaliśmy się na pobliskie wzgórze gdzie oczekiwaliśmy na wschód słońca. Po godz. czwartej zaczynało się robić widno. Było cudownie i nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć osobiście. Ptaki budzące się ze snu dały niesamowity koncert. Niech żałują ci wszyscy, którzy woleli pójść spać. Godzinka siedzenia bez ruchu na ławeczce, dała nam się we znaki i zaczęło się nam robić coraz zimniej więc wróciliśmy do domku spać.
W piątek kilka osób wybrało się na Dwernik Kamień, zaś pozostałe osoby nad wodospad na potoku Hylaty. Przy wyjściu z ośrodka spotkaliśmy Szaszkę oraz Piotrka, którzy wypakowywali właśnie swoje rowery. Po godzinnym spacerku dotarliśmy na miejsce. Na początku zrobiliśmy mnóstwo fotek wodospadu, a następnie obrady przy zimnym piwku. Wracając zahaczyliśmy o ośrodek wypoczynkowy, gdzie zjedliśmy obiadek m.in. trzy rodzaje pierożków. Wychodząc z ośrodka spotkaliśmy Szaszkę z Piotrem, którzy wybrali się na przejażdżkę.
Wieczorem odbyły się kolejne obrady tym razem w mini barze. Dojechało sporo nowych osób, ale nie podejmę się próby wypisania wszystkich aby kogoś nie pominąć.
Sobota przywitała nas deszczem. Plany pójścia na Smerek zostały "rozmyte". Część osób tak się rozleniwiła, że Spotkanie w domku TWA-bis (fot. Paweł Jarosz)nawet nie chciała iść na spacer na który wybrałem się z Bobem.
Po kilkunastu minutach opady deszczu zaczęły się nasilać i doszliśmy do wniosku, że jednak nie ma sensu moknąć i zawróciliśmy. Po drodze wstąpiliśmy do domku TWA gdzie już rozpoczęto "kimbowanie". Obecna tam ekipa postanowila pójść do nas (czyli domku TWA-bis) i rozkręcić nasze towarzystwo. Szybko obaliliśmy jedną flaszkę "Żołądkowej Gorzkiej". Następnie wszyscy obecni w domku TWA-bis rzucili się na łóżko i pstryknęliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.
O godz. dziewiętnastej rozpoczęliśmy oficjalnie III KIMB. Zjawiło się w sumie ok. czterdziestu osób (lista obecnych poniżej). Około godz. dwudziestej drugiej dojechał Klopsik wraz ze Sprzysiężonym, który przywiózł własnoręcznie robiony krupnik. W mini barze Jagna, Peter oraz Manio grali na gitarach (Manio dodatkowo przygrywał na harmonijce). Kilka osób próbowało grać na bębenkach, a co niektórzy wykorzystywali je do innych celów. Komu gardło nie wysiadło, przez te kilka dni, dołączał się doManio przygrywa na harmonijce (fot. Paweł Jarosz) śpiewania. Na zewnątrz paliło się ognisko i kto zechciał mógł upiec sobie kiełbaskę. Wedle obietnicy beczkę piwa postawił Darek - admin bieszczady.info.pl. Do godziny czwartej pozostało zaledwie kilka osób Jagna, która dalej grała na gitarze tym razem piosenki na życzenie, Bartko, Sprzysiężony, Ww oraz ja. Wkrótce i ja udałem się spoczynek, a niedługo po mnie Bartko Pozostała trójka bawiła się do godziny szóstej rano.
W niedzielę od samego rana rozpoczęły się powroty. Niestety większość musiała być w poniedziałek w pracy. Dzięki uprzejmości Tomka i Bartko wraz z Ewą i Sprzysiężonym zabraliśmy się w drogę powrotną. W Sanoku odwiedziliśmy Agę, również miłośniczkę Bieszczadów, która niestety nie mogła być tym razem z nami w Sękowcu. Po krótkiej wizycie w jej mieszkaniu pojechaliśmy na pizzę, którą zafundował Bartko. W tym samym czasie Asiczka, Derty, Iras oraz Rafał pełnili dyżur w knajpie w Dwerniku. Przed godziną 16 pożegnaliśmy Ewę i Sprzysiężonego, którzy odjechali PKS-em do Krakowa. My natomiast po odwiezieniu Agi udaliśmy się w dalszą podróż.
Ok. 17,30 byliśmy już w Rzeszowie, gdzie pożegnałem się z Bartko i Tomkiem. Jeszcze raz serdeczne dzięki za podwiezienie.
Dziękujemy również Pani Basi, naszej gospodyni, która musiała znosić nasze wybryki.
I to by było na tyle. Jeśli doczytaliście do tego miejsca i nie zasnęliście to znaczy, że chyba Wam się spodobało.
Do zobaczenia najpóźniej na kolejnym KIMBie :).

Ja®o

Lista kimbowiczów
(k
olejność alfabetyczna)

Ajsza
Aneta
Ania
AniaWu
Asia
Asiczka
Bartko
Beata
Bob
Darek
Derty
Ewa
Gabi
Gienek
Hania
Indy
IrasJ
Jagna
Jaro
Joja
Jurek
Klopsik
Lukasz
Lupino
Maatylda
Manio
Olecka
Peter
Piotr
Qska
Rafał
Renata
Rybenika
Sprzysiężony
Szaszka
Szymek
Tarnina
Tomek
Tosia
Ww
Xiro
Zbynio

Zobacz też:
Galerię z III KIMBu

Bieszczady