Piasek z nieba

Autor: Krzysztof Potaczała
G.C. Nowiny 27-29 lutego 2004
foto: TVP3 Rzeszów

 

Afrykański piasek na bieszczadzkich połoninach? A jednak. Rdzawy nalot na śniegu, który w niedzielę (22 lutego 2004) wystraszył mieszkańców Bieszczadów, to nic innego, tylko pustynny pył. Wszystko wskazuje na to, że przyleciał z dalekiej Sahary.

W jaki sposób afrykańskie piaski, które później zostały naturalnie rozrzedzone w atmosferze, dotarły tak daleko? Zdaniem naukowców, w przyrodzie wszystko jest możliwe. Skoro bywało, że z nieba spadały ryby i żaby "porwane" tam najpierw przez trąby powietrzne, to dlaczego nie miałby na Polskę spaść piasek z Sahary?

Satelita obserwuje
Zdjęcie wykonane przez satelitę ORBVIEW-2 pokazuje, że pustynny piach m
oże  przedostawać się na bardzo duże odległości. Niedawno właśnie na Saharze szalały potężne burze, które wessały piasek na kilka kilometrów w głąb atmosfery. Potem wichry rozniosły go na wszystkie strony świata, głównie na Europę. Dowód? W minioną sobotę w Lofer w Alpach i innych częściach Austrii zauważono na śniegu żółto - pomarańczowy osad, taki sam kolor przybrało niebo. Tamtejsi naukowcy nie mieli wątpliwości - to kłęby piasku z Sahary.

Afryka nie za daleko
- Nie jest to zjawisko rzadkie, ale warto wiedzieć, że pyły i piaski opadają na ziemię tylko raz z deszczem lub śniegiem - tłumaczy docent Włodzimierz Suryjak z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

W
1986 r. radioaktywne pyły dotarły do Polski z odległego Czarnobyla. - Skoro tak, to nie ma przeszkód, by zwykły piasek przedostał się do nas z Afryki - twierdzi doc. Suryjak.

Kiedyś też było żółto
W połowie lat 90., także zimą, mieszkańcy Ustrzyk Dolnych zobaczyli rano na śniegu brązowo - żółty osad. - Początkowo ludzie byli przestraszeni, myśleli, że znowu na Ukrainie wybuchła elektrownia jądrowa - wspomina kpt. Grzegorz Wiktorski, szef Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ustrzykach Dolnych. - Na szczęście szybko ustalono, że nie ma żadnego zagrożenia.
Zanim tajemniczą jeszcze substancję zbadali specjaliści, strażacy zrobili proste doświadczenie.
Do słoika na brali śniegu z rdzawym opadem i postawili go w ciepłym pomieszczeniu. Kiedy śnieg zamienił się w wodę, dno słoika pokryła warstwa piasku. - Do dziś jednak nie wiemy, czy wiatr przywiał go z dalekiej Sahary, czy może z innego regionu świata - mówią strażacy.

Jak piasek z Maroka
W niedzielę asp. sztab. Andrzej Pałka wykonał identyczną próbę. Woda ze śniegu zrobiła się jasnobrązowa, ale na dnie słoja nie dostrzeżono osadu. - Śnieg w Bieszczadach zabarwił się pyłem, być może nawet z Sahary - wyjaśnia doc. Suryjak.

Czytelnik z Ustrzyk Dolnych przyszedł do nas z piaskiem, który przywiózł z pustyni w Maroku. Wygląda podobnie jak pył, który spadł na Bieszczady. Różni się grubością ziaren, ale ma identyczną barwę. Niewykluczone, że to właśnie jego fragmenty dotarły na południowo - wschodnie krańce Polski.
Według Zofii Adamczyk, synoptyka z Biura Prognoz Meteorologicznych w Krakowie, kolor pyłu zależy od tego, jaki materiał został wciągnięty do atmosfery w czasie piaskowej burzy. Jeśli są to związki żelaza, opad zabarwi się na rdzawo - czerwono.

Wiatry czynią cuda
W Bieszczadach kataklizmu nie było, ale z historii wiadomo, że nawet obszary położone daleko poza pustyniami mogą niekiedy ucierpieć wskutek burz piaskowych. Podczas suchych lat 30. duże połacie zachodnich stanów USA przekształciły się w ,,miskę piasku" . Silne wiatry potrafią przenieść na odległość tysięcy kilometrów nie tylko pustynny piach. Wraz z deszczem na ziemie spadają także szkodliwe dla zdrowia pyły przemysłowe, a kiedy wybuchają wulkany, wiatr
roznosi popiół niemal na cały glob.

Reportaże

Bieszczady