Nie mają na życie

Autor: Andrzej Klimczak
G.C. Nowiny 6 października 2004

Te dzieci mogą niedługo przerwać naukę, bo ich rodziców nie będzie stać na ponoszenie kosztów z tym związanych.
Fot : Andrzej Klimczak

Dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego zwolnił z pracy jedynych żywicieli rodzin w Tarnawie. Sześcioro pracowników gospodarstwa pomocniczego Bieszczadzkiego Parku Narodowego otrzymało wypowiedzenia z pracy. Już niebawem nie będą mieli za co żyć.

- Kiedy nastał nowy dyrektor, jeszcze w czasach koalicji SLD-PSL, mówił o wielkich planach rozwoju i nowoczesnym zarządzaniu Parkiem - mówią rozgoryczeni mieszkańcy Tarnawy. - Niestety, jest gorzej niż było.
Anna Cygan utrzymywała za 800 zł męża i dwoje dzieci. - Zimą nie znajdę pracy - mówi. - Może na wiosnę, w lesie, ale to praca najwyżej na 2 miesiące. Jeśli pójdę na "kuroniówkę”, to jak utrzymam rodzinę?
Jolanta i Jan Pałysowie mieszkają w małej służbówce hoteliku BPN w Tarnawie. Ostatniego października mają ją opuścić wraz z czwórką dzieci, bo tak nakazał dyrektor BPN Jan Komornicki. Pozostali zwolnieni obawiają się, że niebawem i oni zostaną bez dachu nad głową.

Jolanta Pałys z najmłodszym dzieckiem: – Gdzie się podziejemy zimą?
Fot : Andrzej Klimczak

Rodzinę Pałysów utrzymywał tylko pan Jan. Dostał wypowiedzenie. - Zastanawiam się, jak można tak bezdusznie postąpić z ludźmi - mówi. - Dyrektor jednym słowem nie wspomniał wcześniej o zwolnieniach. Wypowiedzenia przysłał pocztą. Całe życie wywrócił nam do góry nogami.
- Dyrektor uzasadniał nasze zwolnienia likwidacją stanowisk pracy - mówi Elżbieta Murawska, z zawodu zootechnik. - Dziwne, bo w ostatnim czasie przyjął do pracy nowych ludzi.
W równie trudnej sytuacji znalazł się Adam Rudziak, do niedawna pracownik hotelu w Tarnawie. - Mam na utrzymaniu żonę i 2 dzieci. Specjalnie wykupiłem mieszkanie w Tarnawie, bo tutaj była praca. Teraz zostaliśmy bez środków dożycia.

- Decyzja dyrektora zupełnie nas zaskoczyła. Nikt wcześniej nie rozmawiał z nami. Nikt z nas nie miał "planu awaryjnego” - mówi Grzegorz Świergocki, do niedawna kierownik hotelu w Tarnawie.
Kilkanaście dzieci z rodzin pozbawionych źródła utrzymania najprawdopodobniej przestanie uczęszczać do szkoły. - Moja najstarsza córka już zrezygnowała ze szkoły, bo nie stać nas na pokrycie kosztów związanych z nauką - mówi Elżbieta Murawska.
- Nie zostawimy tych ludzi bez pomocy - deklaruje Ryszard Prędki, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "S” przy BPN.
Jan Komornicki, dyrektor BPN, w rozmowie telefonicznej, przerwanej z przyczyn technicznych, stwierdził krótko: - Proszę ze sprawy nie robić sensacji.
Kolejne próby skontaktowania się z dyrektorem nie dały efektu. Jak bowiem poinformowała sekretarka BPN, "pan dyrektor ma gości z ministerstwa”.

Reportaże

Bieszczady