Wszystko przez
Czerwonego KapturkaAutor: Andrzej
Klimczak
G.C. Nowiny 1 października 2004
|
Wilk to największy tchórz lasu - uważa
rzeszowski fotografik i myśliwy Tadeusz Budziński. - Jest zwierzęciem
niezwykle ostrożnym i unika kontaktu z człowiekiem. To nieprawda, że
bieszczadzkie wilki mogą atakować ludzi!
Przez stulecia budowano wokół wilka
złowieszczy klimat. Jego przeciągłe, pełne grozy i smutku wycie,
napawało bezzasadnym lękiem. Do złej opinii o wilkach przyczyniła się
też sztuka. Literackie opisy, dzieła malarzy, czy w końcu sceny filmów
fabularnych ukazywały krwiożercze watahy atakujące ludzi. Każdy z nas
był od dziecka wychowywany w lęku przed wilkami. Bajka o Czerwonym
Kapturku jest tego sztandarowym przykładem.
Nie atakuje człowieka
Tadeusz Budziński, znany rzeszowski fotografik i myśliwy od ponad 30 lat
obserwuje wilki w naturze. Po lekturze tekstu "Człowiek i bestia”
zamieszczonym kilka tygodni temu w "Nowinach”, stwierdził: - Między
bajki należy włożyć opinię, że zdrowy wilk może zaatakować człowieka.
Nikt dotychczas nie potwierdził takiego przypadku. Jest on niezwykle
płochliwym zwierzęciem. W USA wyznaczono nawet nagrodę dla osoby, która
udowodni, że została zaatakowana przez zdrowego wilka. Opowiadano mi, że
niedawno robotnik leśny trafił w Bieszczadach na gniazdo z sześcioma
wilczkami. W pobliżu krążyła wadera. Dopiero kiedy odszedł, odważyła się
wrócić do gniazda i zabrać młode. Nawet najsilniejszy z instynktów -
obrony młodych, nie spowodował ataku na człowieka.
O lęku wilków przed ludźmi najlepiej mogą zaświadczyć myśliwi. Niełatwo
było podejść do wilka i oddać strzał, więc niektórzy chwytali się metod
niegodnych myśliwych. Wykładano w lasach padlinę nafaszerowaną trucizną
lub silnymi środkami uspokajającymi. Otumaniony zwierz był łatwym łupem
strzelca.
|
Słaby public relations |
|
Pytał szczur chomika: Dlaczego tak jest, że
mimo, iż wyglądamy podobnie, mamy tak samo miłe futerka i
sympatyczne pyszczki, was ludzie kochają i trzymają w domach, a nas
tępią i nienawidzą?
- Bo... macie kiepski public relations - odpowiedział chomik.
Tak też zapewne można potraktować wilczo-ludzkie relacje. Pomimo że
nie potwierdzono nigdzie, iż wilk poranił czy też zabił człowieka,
opinia o tym zwierzęciu jest jak najgorsza. Potwierdzono za to
przypadki skutecznych ataków niedźwiedzi, które pozbawiały ludzi
życia lub ciężko raniły. My jednak nadal jesteśmy przekonani o tym,
że miś to bardzo sympatyczne zwierzę. Czyżby niedźwiedzie miały
lepszy public relations? |
Ile ich jest
- To że w Bieszczadach częściej niż gdzie indziej zdarzają się ataki
wilków na zwierzęta hodowlane, jest wynikiem drastycznie spadającej
populacji jelenia - mówi prof. Henryk Okarma z krakowskiego Instytutu
Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. - Jeleniowate stanowią przecież
naturalną bazę pokarmową wilków.
Krakowski instytut prowadził w zeszłym roku inwentaryzację wilków.
Okazało się, że w woj. podkarpackim żyje ok. 150 osobników, a w samych
Bieszczadach ok. 80. Pomimo wprowadzenia całkowitej ochrony populacja
wilka nie wzrasta.
Prof. Okarma potwierdza, że w Polsce nie zanotowano przypadku ataku
wilka na człowieka. - Chociaż teoretycznie jest to możliwe - zaznacza
profesor. - Mamy w końcu do czynienia z dzikim zwierzęciem, którego
reakcje w ekstremalnych przypadkach są trudne do przewidzenia. Inną
kwestię stanowią ataki wilków na zwierzęta hodowlane. Można też
powiedzieć, że niektóre wilki zaczęły się w tym specjalizować.
Częstotliwość i skuteczność ataków zależy najczęściej od hodowców i
zabezpieczenia własnych stad. Wilk jest zwierzęciem ogromnie
inteligentnym i nie zaatakuje, gdy stada pilnują psy a pastwisko jest
ogrodzone np. pastuchem elektrycznym.
To szkodzi turystyce
- Atak zdrowego wilka na człowieka jest praktycznie niemożliwy -
przyznaje Antoni Derwich, nadleśniczy z BPN - Nawet żubr i niedźwiedź,
nasze najgroźniejsze zwierzęta, kiedy nie są sprowokowane, uciekają
przed człowiekiem.
Inaczej, zdaniem Derwicha, wygląda sprawa z atakami na stada zwierząt
hodowlanych.
- Zdarza się to zwłaszcza w tam, gdzie jest mało jeleniowatych. Uważam,
że w tych rejonach należy przeprowadzić ograniczony odstrzał wilków.
Krystyna Rusin, współwłaścicielka gospodarstwa agroturystycznego w
otoczonym bieszczadzkimi lasami Dwerniczku uważa, że rozpowszechnianie
informacji o atakach wilków na ludzi jest szkodliwe dla rozwoju
miejscowej turystyki, podobnie jak podawanie nieprawdziwych informacji,
iż zimą drogi w Bieszczadach są nieprzejezdne. - Mieszkamy tutaj od 34
lat - mówi pani Krystyna. - Nigdy nie słyszałam, aby wilk zaatakował
ludzi. To zwierzę boi się bardziej człowieka niż człowiek wilka.
Reportaże