Poezja z gór

Dział prowadzi: Marta

 

Jerzy Harasymowicz

W zimie

Połoniny Caryńska i Wetlińska
Stoją na niebie jak zaprzęg wołów w szronie
Para bucha z ust ikony
Ktoś wyłamuje w lodzie kałuży
Drzwi do odbitego w niej domu
 

Bieszczady – Bystre

Wycięte białymi nożyczkami śniegi
Wychodzą z pejzażu czarne kopuły cerkwi 

Zaglądam w okno
Przewrócony stół
Krzesło 

Święci leżą pod stołem
Jak na krwawym weselu
Leżą od 1945 roku 

Nieruchomi święci
Który padł
Tak leży 

Ciało święte
Nożami pocięte
Wieją włosy 

Siadłem
Piszę węglem 

Zabity we śnie
Serafin

Uśmiecha się nadal

 

Lutowiska

Kto wejdzie
Na tę górę
Wyciera ręce
W błękitny ręcznik
Zachwyceń 

Kradnie lichtarze
Ze stołu wieczerzy

Zapędzony w kąt
Michał Archanioł 

Broni się szablą
Przed cieniem złodziei 

Michał
Przez wichury przesłuchany
Przez grad
Do krwi – zbity

Na środku nieba
Przewrócone krzesło
Tylko – po Bogu 

Zburzenie świata
Przyniesie
Jutrzejszy dzień 

Wyniosły się
Nawet sowy 

Przez wybite niebo
Sypie śnieg

 

Rzepedź

Ze wszystkich cerkwi
Najpiękniejsze składowisko
Drewna w Rzepedzi

Ludzie ubrani w korę
Korują drzewa
Naśladując głosy ptaków

Z koszul
Parują wiersze

Biorę w dłonie
Garść trocin
Cerkiew

 

Komańcza

 Ile desek
Na kopule cerkwi jaśnieje
I każda szepcze
Sława
Isusu
Chrystu

Ile zamieci
Na drodze życia
Tańczy

Ile błękitnych ścieżek
Zeszło się pod cerkwią
W Komańczy

Na dłoni
Świat
Mały i krwawy
Jak głóg

Niebo podkreślone
Grubymi krechami
Gór

W koronie ikony
Zaświecił Werchowyńcom
Świt

Którędy iść
Werchowynie
I mnie którędy
Trzeba

Bo nie razem
Na pewno
-    nie te same
woły
nie te same
stoły

Przemawia z nieba
Trembity
Chrapliwy ryk

 

Bieszczady

 Dwa motyle
Szukają się w trawie
Całe życie
I nie znajdują

Dwie dusze
Szukają się w niebie
Całe życie
I nie znajdują

Dwa buki
Splecione razem
Całe życie

Nie wiedzą o tym

 

Buki stare brodate

Buki stare brodate
Niosą na marach szronu
Jesień w koszuli wyszytej
Według kalin wzoru 

Z rękami złożonymi
Do ziemi sypia się włosy
I idzie tłum połonin
Dymi ofiarnie jałowiec 

Kiedyś i mnie poniesiecie
Buki pradziady moje
Zaproście Rawki jak siostry
I Połoninę Caryńską

Bo tak mi serce coś szepcze
Chore pożółkłe jak listek
Że niewiadomo kiedy
Licho na nas zagwiżdże 

Z ciała kurz rudy zostanie
Jak mgły uleci niczyje
Nad niebo nad Bieszczadem

Dusza jak sokół się wzbije

 

Bieszczadzki wicher

Tańczył
Tańczył stary buk
Jednooki
Z siedmioma rękami
Wzniesionymi w górę
Tańczył i runął 

Uniosłem ręce
Tańczę
Tańczę
Pęka serce
Sypią się wiersze 

I marzenie
Upaść jak tamten
W tańcu
Razem z górami
Na oczy położą się
Czerwone listki
Krajobrazów
Ciało poniosą chmury
Pochowa mnie
Góra 

I wszystkie modlitwy
Szepty liści wygasłych

I cała muzyka
Późny
Jesienny grom
Nad Rawką 

Pochowa mnie góra
Zarośnie las

 

Jesienny poranek

 W Sanie wszystko jest odbite
Jasne włosy żony lecące jak dmuchawiec
Nasze ręce związane na wieki powojem
Który kwitnie już tyle lat
Spokój i głębia sztuki do samego dna
I góry tak dokładnie odbite w Sanie
Razem z błękitem duszy

 

W środku Bieszczad

W środku jesieni
Powalony
Szmaragdowy las
Szmaragdowe drzewo
Na którym siedzi brodaty mech
Zapada się przestrzeń
Zbutwiała
Jak dach

Przelatuje z drzewa na drzewo
Świecące powietrze
Każdy listek
W innym świetle

 Szmaragdowy ptak
Idzie drzewem
Do nieba

Inny las

 

Jesień w Bieszczadach

Czy to chmura pędzi nad Tołstą
Nie to koszula pradziada
Nad lasem lecą rękawy
Które trudno nosić na co dzień
I wyjaśniać każdemu
Czarne  i czerwone
Krzyżyki wieków 

Wszędzie huczy przepaść jesieni
Krwią wyszywany świat
W Sanie giną pochodnie bukowe
Tołsta ubrana już w łapki śniegu
Trzepot skrzydeł 

Szept przestrzeni
Ciche głosy 

Zmarli których tu wielu
Po lasach
Układają się w jamach

Do zimowego snu

 

Październik w Bieszczadach III

Cały dzień chodziłem po lesie
Biorąc w ramiona buki
Porosłe mchem jak żubr
 Tyle lat się znamy
Tyle wędrowaliśmy po górach
Cały dzień padał też śnieg chociaż
Komnaty lasu ustrojone wieńcem liści
Teraz wszędzie biało
Idąc wyprowadzam ścieżkę z lasu
Macha wesoło kosmatym ogonem
Trzyma się nogi
Góry odprowadziły nas pod dom
Który stoi na placu snu
Za tydzień w oknach będą
Srebrne ikony mrozu
Wszędzie biało
Na końcu zimy

Stawiam człowieka jak kropkę

 

Listopad na połoninie

Listopad
Młody śnieg
Na Caryńskiej 

Koleiny
Wozu
Świętego Ilji
który nawrócił w chmury 

potężny szept
przestrzeni
przyniesiony
na listku 

Śnieg
Cała góra
Barwinków.

 

W rogu okna

W nocy
w rogu okna
gwiazda
nad Rawką
Można przy niej czytać
można iść w góry
znaleźć gwiezdne lasy
Niebo pod poduszką

 

W górach

W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka
Zawsze kiedy tam wracam
Siedzę na ławce z księżycem
I szumią brzóz kropidła
Dalekie miasta są niczem
Ja się tam urodziłem w piśmie
Ja wszystko górom zapisałem czarnym
Ja jeden znam tylko Synaj
Na lasce jałowca wsparty
I czerwień kalin jak cyrylica pisze
I na trombitach jesieni głosi bór
Że jedna jest tylko mądrość
Dzieło zdjęte z gór

 

W lesie listopadowym

W lesie listopadowym
Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach
Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta
Nie ludzką ręką malowany
Jest wielki smutek duszy mojej
Lecz nawet złockiej ikonie
Ja nigdy nic nie powiem
Ważne są tylko modre kopuły pieśni
Które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli
Gdy cieśle dom postawią
Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
Dobrze że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
Aby darzyła was ciepłym latem
Wokół lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszyscy których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista

 

Na cmentarz łemkowski
Oto cmentarz
zielem zarosły
Oto poręba
po krzyżach zwalonych
wiatrołom
świętego drzewa
Oto cmentarze Łemków
w Złockiem
w Szczawniku
w Leluchowie
Oto śpią na podłodze
dawno już spróchniałej
bez krzyża nad głową
Fiłypy
Nykyfory
Harasymy
jesień im tylko
ostu zapala
świecę
liści szumi
wieniec
czort niepotrzebny
wilkiem w zarośla
czmycha

 

Ubrana tylko w trawy połonin

Ubrana tylko w trawy połonin
nie zjawiłaś się w moim życiu były inne które znikły ze mną
w lesie bukowym ze śpiewem
na złote włosy ubrały
liściasty wieniec
jednak żadna nie umiała
fruwać w powietrzu
i tak naprawdę bały się
pogańskiej ciemności lasu
były i wracały do nudnych obrządków
chleba codziennego
do cerowania rzeczywistości
może zawsze były stare
mimo swych osiemnastu wiosen
ubrana tylko w trawy połonin
jeżeli jesteś? spiesz się
na mojej twarzy powoli
zapada zmierzch
jeszcze trochę i zajdę za góry jak księżyc
świecąc starym światłem poezji

 

Październik (W górach czerwonoskóre jelenie...)

W górach
czerwonoskóre jelenie
wyszły na wojenne ścieżki

Pod lasem
stoją czerwone pułki
zimowych ptaków

We mgle jedzie
wóz bez konia

Bo na pewno
koń siedzi na wozie
odpoczywa w kożuchu

A wóz samo mu ciągnie
wiekowe przyzwyczajenie

 

Posag

Siedzę nad Osławą
wikliny -
ptaki
W kącie widnokręgu
nad górami
burza pomrukuje
jak starość

Cały majątek jaki zebrałem
to obłoki
obłoki prosto z nieba
na córki przepiszę
nie miałem czasu
całe życie stałem
przy gór sztaludze
Malowałem
zimy i jesienie
i ciebie miła
i siebie

I pisałem brzozę
stale tę samą
w jednej białej sukience
Nie miałem czasu
- Będzie posag
kosz obłoków

 

* * *
Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie
połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady
na wielki pożar gór na wielką jesień
którą sam roznieciłem pisaniem
          Niech ten wóz sam jedzie w zawieję liści
          Niech tam na wieki zostanie

 

* * *
Gdy serce pęknie na mróz
Jak w zimie buki pękają
Połóżcie mnie na wóz
Niech jedzie furka pejzażu
Niech wywiezie mnie z miasta
Gotycki kurnik toczy trąd
Tam nie ma komu podać
Żadnej z dwóch czystych rąk
Połóżcie mnie na wóz
Z widokiem na Bieszczady
Na wielki pożar gór
Na Rawkę i Stuposiany
Za wozem nikt nie pójdzie
Deszczyk wszystko pokropi
I konie same ruszą
Bo znają moje drogi

[Jest to pierwsza redakcja wiersza "* * * (Kiedy jak buki na mróz...)" z tomu "Miłość w górach".]

 

Poezja z gór

noclegi Bieszczady noclegi w Bieszczadach