Bezpłatny dwumiesięcznik "Skarby Podkarpackie" wszedł w czwarty rok ukazywania się.
- Najnowszy 20 już numer jest po poważnym "liftingu". Doszliśmy do wniosku, że po tylu
latach ukazywania się i doświadczeniach potrzebne są zmiany w naszym wydawnictwie.
Mam nadzieję, że nowy układ graficzny ułatwi lekturę czasopisma czytelnikom - mówi
Krzysztof Zieliński, redaktor naczelny "Skarbów".
Rozpoczyna je tekst o zaniedbaniach w ochronie i upamiętnieniu miejsc po niezachowanych
prawosławnych i greckokatolickich cerkwiach na obszarze Zasania, Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Na szczęście poza morzem złych przykładów jego autor Stanisław Kłos podaje i kilka pozytywnych działań.
Kolejny materiał pokazuje, jak Stowarzyszenie Dziedzictwo Mniejszości Karpackich z Zagórza do swoich
akcji ratowania cmentarzy, dołącza plan wyremontowania murowanej cerkwi w Olchowej.
Po raz pierwszy na łamach zamieszczony został wywiad, z dr Grażyną Stojak, Podkarpackim Wojewódzkim
Konserwatorem Zabytków. Przepytana "w temacie zabytków" opowiada o już zakończonych pracach, planach na
najbliższą przyszłość oraz filozofii działań i wydawania pieniędzy, aby ocalić to, co najcenniejsze, wiekowe i niepowtarzalne.
Najobszerniejszym tekstem jest materiał ilustrowany 20 zdjęciami o drewnianej, barokowej rezydencji Lubomirskich w Kolbuszowej, rozebranej około 200 lat temu. - Gdyby przetrwała byłaby obiektem porównywalnym do Krasiczyna,
Łańcuta czy Baranowa Sandomierskiego Prezentujemy ją tak obszernie, aby z jednej strony uzmysłowić olbrzymią
stratę dla kultury materialnej regionu, a z drugiej ocalić pamięć o tym zabytku - mówi Krzysztof Zieliński.
Kontynuowane są także stałe elementy: o żydowskich nekropoliach, o dawnych właścicielach Rzeszowa, opisywane
są wodne wyprawy rzekami Podkarpacia (tym razem po rzece Szkło), cenne świątynie w cyklu "Sanktuaria"
(kościół w Jaśliskach i cerkiew w Jarosławiu). W "Skarbach Słowacji" prezentowane są dzieła sztuki za południową
granicą, a w "Historiach prawdziwych" relacjonowane losy ludzi uwikłanych w "dziejowych młynach".
- Z większych materiałów polecam dwugłos o losach Galerii Dąmbskich z Muzeum Okręgowego w Rzeszowie:
o jej przeszłości i zawartości oraz kalendarium sporu o prawa własności do niej - zachęca do lektury redaktor Zieliński.
Bezpłatne egzemplarze "Skarbów Podkarpackich" czekają w siedzibie wydawcy Stowarzyszeniu "Pro Carpathia"
w Rzeszowie, na ulicy Gałęzowskiego 6/317. Wersja elektroniczna - w postaci pliku PDF - dostępna jest także
na stronie internetowej www.skarbypodkarpackie.pl.
źródło: informacja własna
28 luty 2010 r.             W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie.
W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie. Kto nie musi,
niech nie spaceruje po lesie, bo może natrafić na niedźwiedzicę z młodymi. I narazić się na atak z jej
strony.
- W piątek rano widziałem samicę z dwoma rocznymi miśkami niedaleko Zalewu Solińskiego - opowiada
Janusz Polityński z Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne. - Ona jest teraz bardzo głodna, intensywnie szuka pożywienia,
nie gardzi padliną ani odpadkami, a to oznacza, że nie uznaje w swoim pobliżu żadnego towarzystwa, także ludzkiego.
Wędrujące niedźwiedzie widzieli też leśnicy z Lutowisk. W okolicznych lasach żyje kilkanaście osobników, a przełom zimy
i wiosny zmusza je do penetrowania nie tylko leśnych ostoi, ale też rzek i potoków.
-Takie niedźwiedzie, dopiero przebudzone z zimowego letargu i głodne, mogą być groźne dla człowieka - przestrzega Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. - W ostatnich latach kilkakrotnie zanotowano ataki niedźwiedzi na ludzi, szczęśliwie żaden nie zakończył się tragedią, a jedynie bolesnymi ranami.
Luty i marzec to również czas penetrowania lasów przez zbieraczy poroży jeleni. To oni najczęściej niepokoją niedźwiedzie
i narażają się na agresję z ich strony.
Dzisiaj rano ślady kolejnych obudzonych miśków zauważono w nadleśnictwach Stuposiany i Komańcza. Z gawr wyszły
już także osobniki bytujące w Bieszczadzkim Parku Narodowym, o czym świadczą zlokalizowane w piątek tropy oraz odchody.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych.
źródło: nowiny24.pl
22 luty 2010 r.             Zapłacili mandaty za jazdę
skuterami po lesie
Przyjechali z Małopolski, żeby poszaleć śnieżnymi
skuterami po lesie. Gdy wyjechali z leśnej głuszy, czekali na nich strażnicy leśni.
Taka sytuacja zdarzyła się niedawno w masywie Okrąglika na terenie nadleśnictwa Cisna. - Sześciu
mężczyzn w wieku 40-50 lat zabawiało się jazdą na skuterach śnieżnych, płosząc przy tym zwierzynę w
jej ostojach - mówi Edward Marszałek rzecznik RDLP w Krośnie.
Sygnały o tym, że ryk skuterowych silników tego dnia niesie daleko po dolinach a zwierzyna, brnąc
w wysokim śniegu, ucieka w popłochu ze swych miejsc bytowania dotarły do straży leśnej. W akcji
nazwanej Trakt uczestniczyli strażnicy z nadleśnictw: Baligród, Cisna i Komańcza oraz strażnicy leśni
Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
- Po rozpoznaniu sytuacji strażnicy zastawili zasadzkę, w którą po kilku godzinach akcji wpadli
wszyscy uczestnicy karygodnej eskapady i zostali ukarani mandatami w wysokości 500 zł
- informuje Marszałek. Koordynator akcji Tomasz Belczyk z nadleśnictwa Baligród dodaje:
- Nie jest łatwo złapać sprawców na tak rozległym terenie. Udało się to dzięki dobremu rozpoznaniu sytuacji.
O tym, że ryk silników przeszkadza nie tylko zwierzynie, ale także turystom i mieszkańcom, świadczy coraz
więcej zgłoszeń do służb leśnych.
Jazda po leśnych bezdrożach pojazdami silnikowymi jest zabroniona, a łamiący ten zakaz kierowcy
narażają się na grzywnę. Może zostać nią ukarana osoba, która w lesie, w sposób złośliwy, płoszy albo
ściga zwierzynę, o ile czyn ten z mocy innego przepisu nie jest zagrożony karą surowszą. Można za to
zapłacić nawet 1000 zł a sąd może nałożyć karę do 5 tys. zł.
źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
21 luty 2010 r.                 Rzeka Osława zalała domy w Zagórzu
W dzielnicy Zagórza - Wielopole, z powodu zatoru
lodowego na rzece Osława doszło do podtopienia kilku domów.
W związku z gwałtowna odwilżą stan rzeki był monitorowany przez strażaków z PSP w Sanoku od
wczesnych godzin porannych. Do kryzysowej sytuacji doszło około południa kiedy to na wysokości
zagórskiej dzielnicy Wielopole uformował się długi na ponad 2 kilometry zator lodowy.
Spowodował on gwałtowny przybór wody i miejscowe podtopienia kilku budynków mieszkalnych.
Strażacy z PSP w Sanoku przy wsparciu ochotniczych jednostek strażackich z Zagórza, Tarnawy
Górnej i Tarnawy Dolnej rozpoczęli zabezpieczanie najbardziej zagrożonych domostw workami z
piaskiem będąc jednocześnie w gotowości do podjęcia ewakuacji ludzi.
Sytuacja powodziowa była na tyle niebezpieczna, że obecny na miejscu burmistrz Zagórza Bogusław
Jaworski rozważał nawet podjęcie kroków administracyjnych, które skutkowałyby zaangażowaniem do
likwidacji zatoru jednostki saperskiej. Na szczęście około godziny 13.00 lodowy zator ruszył samoistnie
korytem rzeki. Spiętrzone masy wody i lodu wdarły się na kilka posesji zalewając piwnice i parterowe
pomieszczenia mieszkalne.
- Woda zaczęła się wdzierać do naszego domu przed dwunastą. Najbardziej ucierpiało mieszkanie zięcia
i córki. Dopiero co położyli na podłodze nowe panele. Nie byliśmy ubezpieczeni mówi z rezygnacją w głosie
Maria Jaworska jedna z poszkodowanych mieszkańców Wielopola.
- Kontrolowaliśmy sytuację do momentu kiedy z górnego biegu rzeki nie spłynęły dwa zatory, które były usytuowane w miejscowościach Mokre i Czaszyn. Kiedy doszły do Zagórza rzeka spiętrzyła się w ciągu trzech minut o pół metra.
W tej chwili wypompowujemy wodę z zalanych pomieszczeń mówi dowódca akcji asp. sztab. Zbigniew Gibała z PSP w Sanoku
28 stycznia 2010 r.             Wielkie złoża
ropy naftowej w Bieszczadach
W Bieszczadach są gigantyczne
złoża ropy naftowej - uważają brytyjscy eksperci. Ilość tego surowca może być
nawet liczona w milionach ton. Prawami do wydobycia zainteresowane są
amerykańskie koncerny naftowe.
Polscy naukowcy oceniają, że w Polsce jest około 21,5 mln ton ropy naftowej,
tymczasem według raportu niezależnej brytyjskiej spółki Gaffney Cline &
Associates w samych Bieszczadach mamy 68 mln ton tego surowca -
podaje portal "Wirtualny Nowy Przemysł".
Większościowym akcjonariuszem złoża jest PGNiG, które ma 51 proc. udziałów,
ale w bieszczadzkich koncesjach udział mają też zagraniczne firmy: 25 proc Aurelian
Oil & Gas i 24 proc. niemiecki EuroGas Polska.
Niemcy poinformowali ostatnio o zawarciu poufnej umowy z jednym z największych
koncernów naftowych na świecie. Są gotowi sprzedać swoje aktywa nowemu inwestorowi - twierdzi "WNP".
Raport "Gaffney Cline & Associates" przygotowano na zlecenie spółki Aurelian Oil & Gas.
źródło: Wirtualny Nowy Przemysł,łm
25 stycznia 2010 r.   inwersja powietrza w Bieszczadach.Wspaniałe widoki połonin
Dzisiaj w bieszczadzkich
dolinach było znacznie zimniej niż na szczytach połonin. Rankiem różnica
wynosiła aż 16 stopni Celsjusza..
W niektórych wsiach termometry pokazały nawet 30 stopni poniżej zera,
podczas gdy na wierzchołkach gór zanotowano jedynie minus 14 stopni.
Inwersja w górach sprawia, że widoki zapierają dech w piersiach. Szczyty
połonin, nawet z wyraźnym ich rozróżnieniem, można było dzisiaj oglądać z
oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów punktu widokowego urządzonego
przez Nadleśnictwo Brzozów na stoku Gór Słonnych.
źródło: Krzysztof Potaczała , Nowiny24
23 stycznia 2010 r.
Owce wiezione z Rumunii w Bieszczady stratowały się podczas przewozu
19 owiec padło podczas
kilkusetkilometrowej podróży ciężarówką z Rumunii do Leska.
Już wiadomo, że zwierząt było na pace za dużo, choć były przewożone
samochodem przystosowanym do transportu owiec.Zwierzęta miały
być ubite w leskiej ubojni. Ich mięso miało następnie trafić na
europejskie rynki zbytu. Sprawą padłych podczas transportu zwierząt
zajęły się policja i prokuratura. Przewoźnik zapewne poniesie karę finansową.
źródło: Krzysztof Potaczała, KPP Lesko
20 stycznia 2010 r.
Kolejarze z Zagórza grożą zaostrzeniem akcji protestacyjnej
"Solidarność" zapowiada,
że jeśli nie zostanie wznowione połączenie między Jasłem a Zagórzem
kolejarze wyjdą na drogi. Linia kolejowa Jasło - Zagórz i Zagórz - Łupków została zamknięta w
dniu 1 stycznia b.r.. Przewozy pasażerskie zostały wstrzymane przez marszałka
województwa podkarpackiego. Ta decyzja skutkować będzie zwolnieniami na
kolei. Zagrożony jest byt setek kolejarskich rodzin.
Więcej na
http://www.nowiny24.pl
źródło: Dorota Mękarska , nowiny24.pl
20 stycznia 2010 r.
Zmiany na nowy rok
Witam was.
Jak już pewnie wszyscy zauważyli administrator serwisu
odkryjbieszczady.pl postanowił zawiesić działalność.
Postanowienie może nie do końca słuszne, ale zapewne
poparte mocnymi argumentami i żalem w sercu z tej decyzji. Od dziś będę administrował serwis i może nie zastąpię Pawła,
ale będą próbował sprostać wymaganiom, jakie postawił tworząc tą
stronę od podstaw. Mam nadzieję, że z waszą pomocą będziemy działać
dalej.
Łukasz Stefanowski, administrator
16 stycznia 2010 r.
Zmiany
Mam dobrą wiadomość.
Serwis będzie miał nowego administratora w osobie mojego
przyjaciela Łukasza. Wierzę, że pod jego kierownictwem serwis
zacznie się znów rozwijać.
Jednocześnie zwracamy się z prośbą do osób, które chciałyby
tworzyć nową redakcję serwisu. Jeśli lubicie pisać, robicie
ciekawe zdjęcia, macie pomysły jak serwis powinien
funkcjonować czekamy na Wasze propozycje i materiały.
W imieniu Łukasza proszę także o trochę czasu na opracowanie
planu działania i ruszenie na nowo ze zdwojoną siłą.